Śląsk Wrocław Śląskopedia



Lotto Ekstraklasa, 13. kolejka - 22.10.2016, 01:00, widzów: 6482, sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

ŚLĄSK WROCŁAW - KS CRACOVIA 2:2 (1:0)

ŚLĄSK: Ľuboš Kamenár - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Lasza Dwali, Augusto Pereira Loureiro, Filipe Goncalves, Adam Kokoszka, Peter Grajciar (81-Ostoja Stjepanović), Ryota Morioka, Alvarinho Gomes, Kamil Biliński (58-Bence Mervó, 84-Sito Riera)

CRACOVIA: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki, Piotr Malarczyk, Piotr Polczak, Tomasz Brzyski, Marcin Budziński, Damian Dąbrowski, Miroslav Čovilo, Mateusz Cetnarski (87-Sebastian Steblecki), Mateusz Szczepaniak (46-Erik Jendrišek), Krzysztof Piątek (71-Tomáš Vestenický)

pozycja w tabeli: 11


MEDIA O MECZU

Show Słowaków to za mało. Wygraną zabrał sędzia (Gazeta Wrocławska, 24.10.2016)

Na wynik w piłce nożnej składa się kilka czynników: umiejętności piłkarzy, dyspozycja dnia, szczęście czy postawa arbitrów. Śląskowi w sobotę sprzyjało wiele, ale w ostatniej akcji meczu - na 15 sekund przed końcem - pomylił się sędzia, Piotr Lasyk z Bytomia. Podyktował karnego za rzekomy faul Augusto na Eriku Jendrisku. Obejrzeliśmy powtórkę kilkanaście razy i jesteśmy pewni, że góra 1 z 10 arbitrów gwizdnąłby w tym momencie jedenastkę. Niestety - akurat Lasyk to zrobił.

- Nie widziałem jeszcze tej sytuacji w powtórce. Wiem jednak, że chwilę wcześniej powinien być dla nas rzut z autu na połowie przeciwnika. Wówczas jedno podanie pod chorągiewkę i utrzymujemy zwycięstwo - mówił zaraz po meczu Mariusz Rumak. - Co ja mogę na decyzję sędziów? Trenerzy tracą pracę, kluby spadają z ligi, a oni pewnie też jakąś odpowiedzialność ponoszą - dodał.

Wątpliwości nie mieli sami piłkarze. - Wkurzenie jest nie do opisania, bo wiemy, że tego karnego nie było. To boli, bo gdyby faktycznie był faul, moglibyśmy być źli na siebie, a tak to nic nie możemy zrobić - komentował Kamil Dankowski.

Trener Cracovii Jacek Zieliński nie chciał odnosić się do tej sytuacji. Stwierdził jednak, że wcześniej dwukrotnie w polu karnym faulowany był Mirosław Covilo, a gwizdek sędziego milczał.

- To wygląda jak KSW. Za każdym razem jest blisko pilnowany, obrońcy się na nim obwieszają. On nie może być tak traktowany - stwierdził.

Trzeba przyznać, że mimo remisu 2:2 to był najlepszy mecz Śląska w tym sezonie. Zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że lepszy nawet od wyjazdowego zwycięstwa 5:1 z Wisłą Kraków. Tam długo nie szło, a gospodarze wybitnie nie przeszkadzali. Tu wrocławianie od początku wyglądali lepiej niż rywal. Kapitalne zawody rozegrał zwłaszcza Peter Grajciar, który wskoczył tego dnia do pierwszego składu. To był chyba najlepszy mecz Słowaka od kiedy trafił do Wrocławia. Najpierw świetnie, indywidualnie wykończył kontratak WKS-u po rzucie rożnym Cracovii i dobrze przymierzył zza pola karnego, a w drugiej połowie wykończył podanie Morioki.

Japończyk też odzyskał blask - zanotował asystę przy obu trafieniach, a to co zrobił przy drugim, wyglądało jak fragment gry komputerowej. Dośrodkowanie Augusto przyjął ruletą i podał do Grajciara. Czy tak chciał, czy nie... Czy to ważne? Wyglądało wszystko kapitalnie.

Długimi fragmentami mecz wyglądał tak, jakby Śląsk z Cracovią zamieniły się koszulkami. Oczywiście błędem byłoby powiedzenie, że „Pasy" były zdominowane, bo krakowianie też stworzyli kilka bardzo groźnych sytuacji. Zawsze jednak na drodze stawał im drugi z wrocławskich Słowaków - Lubos Kamenar. Bronił bardzo dobrze - w pierwszej połowie strzał Mateusza Cetnarskiego i uderzenie Krzysztofa Piątka oraz dwie próby głową Mirosława Covilo. W drugiej połowie odbił m.in. dwa strzały w ciągu ledwie kilku sekund, przy czym nie mamy pojęcia, jakim cudem przy tym drugim zdążył wrócić na linię bramkową. Tak czy inaczej - nie pomylił się ani razu.

Gdy chodzi o Bośniaka Covilo - cała liga wie, że kapitalnie gra głową, ale i tak nikt nie potrafi sobie z tym poradzić. W Śląsku w pierwszych trzech kwadransach najczęściej był przy nim Lasza Dwali, ale wiele główkowych pojedynków przegrywał. Przy golu kontaktowym (bardzo dobre dośrodkowanie Jakuba Wójcickiego), razem z nim do piłki skakał Piotr Celeban, ale jest zwyczajnie o 10 cm niższy. Chwilę wcześniej - gdy Cracovia dośrodkowywała z rzutu rożnego - z Covilo siłował się Adam Kokoszka, ale przewrócił się, a potem nie zdążył wrócić. Właśnie gdy „Kokos" pilnował pomocnika gości ten był jakby najmniej widoczny.

Gdy było 2:1 Mariusz Rumak zdecydował się bronić wyniku: za Grajciara wprowadził Ostoję Stjeponovicia. - W końcowej fazie meczu zdecydowałem, że zagramy na trójkę stoperów. Wiedziałem, że będziemy się bronić głęboko - powiedział trener.

Niestety - ledwie 25 min rozegrał Bence Mevo, który zszedł z boiska z kontuzją. Wszystko wskazuje na uraz pleców. Jak poważny? Jeszcze nie wiadomo.

Po raz kolejny swoje zdanie na temat obecnej sytuacji w klubie wyrazili kibice. Tym razem wywiesili za bramką wielki napis: „Chcemy w Śląsku wychowanków, dolnośląskich piłkarzy, a nie portugalskich kelnerów czy hiszpańskich sklepikarzy". Największy paradoks jest taki, że w sobotę najlepsi wśród gospodarzy byli właśnie obcokrajowcy: Peter Grajciar, Ryota Morioka, Lubos Kamenar i Augusto.

Jakub Guder