Śląsk Wrocław Śląskopedia



T-Mobile Ekstraklasa, 32. kolejka - 17.05.2015, 18:00, widzów: 15768, sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)

ŚLĄSK WROCŁAW - LEGIA WARSZAWA 1:1 (1:1)

ŚLĄSK: Mariusz Pawełek - Konrad Kaczmarek (86-Karol Angielski), Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Dudu Paraiba, Krzysztof Danielewicz, Tom Hateley, Flavio Paixao (82-Miloš Lačný), Peter Grajciar (62-Mateusz Machaj), Robert Pich, Marco Paixao

LEGIA: Dušan Kuciak - Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Igor Lewczuk, Tomasz Brzyski, Michał Żyro (39-Guilherme), Ivica Vrdoljak (62-Dominik Furman), Tomasz Jodłowiec, Ondrej Duda, Jakub Kosecki (30-Orlando Sá), Marek Saganowski

pozycja w tabeli: 5

uwagi: żółtą kartką został ukarany także rezerwowy zawodnik gości - Arkadiusz Malarz.


MEDIA O MECZU

Zwycięstwo było przecież na tacy... (Gazeta Wrocławska, 18.05.2015)

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 1:1. Emocje były, ale poziom sportowy meczu nie był wysoki. WKS nie wykorzystał ponad 25 minut gry w przewadze.

Tadeusz Pawłowski przed rozpoczęciem rundy finałowej życzył sobie, żeby szczęście było przy jego drużynie. Ewidentnie nie jest. Z zespołu wypadli już wcześniej z różnych względów Lukas Droppa i Juan Calahorro, wczoraj za kartki pauzowali Paweł Zieliński i Mariusz Pawelec, a na domiar złego dwa dni przed meczem z Legią na problemy z pachwiną zaczął narzekać Krzysztof Ostrowski, który w tej sytuacji był pewniakiem do gry na prawej obronie (Kamil Dankowski jest na zgrupowaniu reprezentacji U19). Efekt był taki, że na tej pozycji wyszedł Konrad Kaczmarek -napastnik, który zagrał ledwie siedem meczów w ekstraklasie. - On zaczynał jako prawy obrońca - tłumaczył Pawłowski w przedmeczowej rozmowie i obiecywał, że przygotował niespodziankę dla rywala na to spotkanie.

Wiadomo było, że Legia groźna jest przy stałych fragmentach gry, dlatego szkoleniowiec WKS-u wymyślił, że podczas defensywnych rzutów rożnych z przodu zostawało aż trzech piłkarzy. Stołeczny zespół musiał przez to z pola karnego wrocławian wycofywać kilku zawodników i przez to miał mniejszą siłę rażenia. Gola z rożnego WKS nie stracił, więc można był powiedzieć, że cała operacja się udała.

Wrocławianie mieli świetny pierwszy kwadrans gry. Bramkę już w 6 min strzelił Flavio, który wykończył składną, ładną akcję całej drużyny i podanie Roberta Picha. Potem pomału do głosu dochodziła Legia. W 22 min trafiła do siatki, ale sędzia słusznie orzekł, że na spalonym był Michał Żyro. Henning Berg jeszcze przed upływem pół godziny gry musiał ściągnąć z boiska kontuzjowanego Jakuba Koseckiego. Potem - jeszcze przed gwizdkiem na przerwę zdjął Żyrę tłumacząc mu, że to zmiana taktyki. Młody skrzydłowy - delikatnie mówiąc - nie był jednak zadowolony z takiej decyzji. Gdy zmierzał na ławkę, jego drużyna już jednak remisowała. Wyrównującą bramkę strzelił w 34 min Tomasz Jodłowiec zamykając akcję Legii z lewej strony, na długim słupku. Powtórki pokazały jednak, że Piotra Celebana przy dośrodkowaniu popchnął Orlendo Sa, a była spora szansa, że Celik przeciąłby podanie. Na nasze oko - gol nieprawidłowy.

Tuż przed przerwą mogło być 1:2, ale Tomasz Hołota świetnie zatrzymał piłkę, którą Sa posłał do Marka Saganowskiego. Sagan przed sobą miał pustą bramkę...

W drugiej połowie jedną z wiodących postaci na murawie był... sędzia Adam Lyczmański. Gwizdał dziwnie - mylił się w obie strony, a przy tym nie był konsekwentny. No i zaczął wyciągać żółte karki. Jego ofiarą stał się w 66 min Tomasz Brzyski. Pierwszą kartkę dostał za dyskusję, drugą za faul przy linii bocznej na Flavio Paixao. Z tym faulem to jest tak: legionista faktycznie Portugalczyka może i zahaczył, ale umówmy się - ten sporo przyaktorzył.

WKS niestety nie potrafił wykorzystać 25 min gry w przewadze. Przede wszystkim miał bardzo dużo prostych strat przy wyprowadzaniu kontrataków. Bardzo szybko też widocznie zaczynało im brakować sił. Pawłowski z biegiem czasu postanowił postawić wszystko na jedną kartę - najpierw puścił w bój Milosa Lacnego, potem Karola Angielskiego. Obie drużyny miały piłki meczowe w doliczonym czasie gry, ale Sa uderzył głową minimalnie nad poprzeczką, a próbę Marco Paixao nad bramką z dużym wysiłkiem przerzucił Dusan Kuciak. - Mam mieszane uczucia po tym meczu. Gdy graliśmy w przewadze, zabrakło nam jakości, trzeba było to rozegrać nieco inaczej, dłużej utrzymać się przy piłce, dopieścić jedną akcję - powiedział po meczu Tadeusz Pawłowski.

Jakub Guder