Śląsk Wrocław Śląskopedia



T-Mobile Ekstraklasa, 30. kolejka - 29.04.2015, 20:30, widzów: 14791, sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

ŚLĄSK WROCŁAW - WISŁA KRAKÓW 1:0 (0:0)

ŚLĄSK: Mariusz Pawełek - Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Mariusz Pawelec, Tom Hateley, Krzysztof Danielewicz, Krzysztof Ostrowski (60-Flavio Paixao), Mateusz Machaj (66-Peter Grajciar), Robert Pich, Marco Paixao

WISŁA: Michał Buchalik - Boban Jović, Arkadiusz Głowacki, Maciej Sadlok, Łukasz Burliga (74-Łukasz Garguł, Jean Barrientos (80-Mariusz Stępiński), Dariusz Dudka, Maciej Jankowski, Semir Štilić, Wilde-Donald Guerrier, Rafał Boguski (57-Ostoja Stjepanović). Trener:

pozycja w tabeli: 4


MEDIA O MECZU

Strata Wisły na własne życzenie (Gazeta Wyborcza - Kraków, 30.04.2015)

Krakowianie nie wykorzystali szansy i po bardzo słabym meczu przegrali ze Śląskiem 0:1. To pierwsza, ale za to bolesna porażka trenera Kazimierza Moskala.

Gdyby to był hokej, to w końcówce wiślacy wycofaliby bramkarza i próbowali wyrównać. Wyższa porażka nic by nie zmieniła, tymczasem 1:1 dałoby Wiśle czwarte miejsce, lepszy układ gier i spotkanie z Legią na swoim stadionie.

Zamiast tego piłkarze trenera Moskala w rundzie finałowej zagrają trzy spotkania u siebie i cztery na wyjeździe. Po podziale punktów do czwartego miejsca (powinno dać udział w europejskich pucharach) tracą punkt. - Za wszelką cenę chcieliśmy być na czwartej pozycji - zapewniał pomocnik Dariusz Dudka.

Schody Wisły zaczęły się już przed meczem, gdy okazało się, że angina zmogła Pawła Brożka. Sprawa była na tyle poważna, że napastnik Wisły nie wsiadł nawet do autokaru. Kandydatów na jego zastępców było trzech: Maciej Jankowski, Mariusz Stępiński i Rafał Boguski.

Trener Moskal postawił na tego ostatniego, choć statystyki ma wybitnie niesnajperskie (średnio dwa gole na sezon w ostatnich pięciu latach). Z czasem na szpicę przesunął się Jankowski, ale najlepszą okazję miał Wilde Donald Guerrier. Z tego całego miszmaszu najważniejsze było jedno - Wisła w pierwszej połowie oddała jeden strzał i zrobił to... Maciej Sadlok, który uderzył kilkanaście metrów obok bramki.

Wisła grała fatalnie, Śląsk niewiele lepiej. Krakowianie mieli napędzać się skrzydłami, ale Guerrier stracił błysk, a Jean Barrientos grał tak samo jak w poprzednich spotkaniach, czyli bardzo słabo. Trener Moskal podkreśla, że próbuje wyjaśniać mu taktykę z pomocą tłumacza, ale chyba czas poprosić go o certyfikat znajomości języka. Urugwajczyk nie dość, że gubił się w ofensywie, to jeszcze stwarzał zagrożenie pod swoją bramką.

Śląsk powinien prowadzić, ale był nieskuteczny. Gdyby jednak piłka była sprawiedliwa, to po pierwszej połowie obie drużyny nie zasłużyłyby nawet na punkt. - Musimy być bardziej cierpliwi - mówił Mateusz Machaj, pomocnik gospodarzy, przed kamerami Canal+, a Jankowski z Wisły podkreślał, że „to jest ciężki mecz". Zapomniał tylko dodać, że dla kibiców do oglądania.

Po przerwie nastąpiła zamiana ról. Śląsk zaczął człapać, a Wisła truchtać. I swoje mogła wytruchtać. Najpierw świetną okazję miał Łukasz Burliga, ale z bliska strzelił równie mocno, co niecelnie. Ale najpotężniejsze uderzenie posiał Dariusz Dudka. Ustawił piłkę na 30. metrze i huknął z całej siły. Niby w środek bramki, ale na tyle potężnie, że Mariusz Pawełek nie odbił piłki, ale ta trafiła w poprzeczkę. - Zabrakło szczęścia, by piłka oszukała Pawełka - żałował Dudka.

Poza tym nic nie wskazywało, że ktoś może cokolwiek w tym spotkaniu zdziałać. Przez kolejne minuty trwało nudne wymienianie piłki między obrońcami lub przekopywanie jej z jednej połowy na drugą. Wszystko jakby ukartowane na 0:0. Wtedy kłam tej teorii zadał Robert Pich - przymierzył z woleja zza pola karnego i zdobył pięknego gola, wprost nieproporcjonalnego do poziomu spotkania.

Piotr Jawor