Śląsk Wrocław Śląskopedia



T-Mobile Ekstraklasa, 23. kolejka - 8.03.2015, 18:00, widzów: 21005, sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

ŚLĄSK WROCŁAW - LEGIA WARSZAWA 1:3 (1:2)

ŚLĄSK: Jakub Wrąbel - Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Mariusz Pawelec, Lukáš Droppa (72-Krzysztof Danielewicz), Tom Hateley, Flavio Paixao, Peter Grajciar (88-Miloš Lačný), Robert Pich (75-Krzysztof Ostrowski), Marco Paixao

LEGIA: Arkadiusz Malarz - Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Iñaki Astiz, Tomasz Brzyski, Michał Żyro (90-Michał Masłowski), Ivica Vrdoljak, Tomasz Jodłowiec, Hélio Pinto (53-Ondrej Duda), Jakub Kosecki (53-Michał Kucharczyk), Marek Saganowski. Trener:

pozycja w tabeli: 4


MEDIA O MECZU

Śląsk nadal bez wygranej w tym roku (Gazeta Wrocławska, 9.03.2015)

Śląsk Wrocław nadal pozostaje bez zwycięstwa w tym roku. Wczoraj przegrał z Legią Warszawa u siebie 1:3 i traci do niej już osiem punktów.

Pierwsze minuty tego spotkania wyglądały dziwnie. Otóż Legia cofnęła się na własną połowę i patrzyła, jak Śląsk próbuje konstruować atak pozycyjny. Gdy jednak wrocławianie tracili piłkę, to mistrzowie Polski błyskawicznie przechodzili do ataku, wykorzystując szybkich skrzydłowych: Michała Żyrę i Jakuba Koseckiego. To jednak WKS pierwszy stanął przed okazją otwarcia wyniku tego spotkania. W 12 min źle piłkę wybił Inaki Astiz, a Robert Pich potężnie uderzył z linii pola karnego. Arkadiusz Malarz był jednak na posterunku.

Niestety, ale Legia już pierwszy celny strzał zamieniła na bramkę. W 19 min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mariuszowi Pawelcowi (grał za kontuzjowanego Dudu) urwał się Jakub Rzeźniczak i ekwilibrystycznym strzałem zapakował piłkę pod poprzeczkę. Wrocławianie odpowiedzieli strzałem Flavio, ale Malarz obronił. Po chwili potężnie z dystansu przymierzył Peter Grajciar, ale kolejny raz golkiper rywali poszybował do słupka i wybił piłkę. W 33 min mieliśmy już 0:2, i to ponownie po rzucie rożnym. Tym razem strzałem głową do siatki trafił Tomasz Jodłowiec. W tej sytuacji trochę pochopnie do dośrodkowania wyszedł młody Jakub Wrąbel. Generalnie w obu sytuacjach bramkowych było widać, że wrocławianom brakuje wzrostu i siły przy defensywnych stałych fragmentach gry. Na ofensywę tych atrybutów na szczęście wystarczyło. Otóż jeszcze przed przerwą udało się zdobyć gola kontaktowego. Piękną wrzutką z rzutu wolnego popisał się Tom Hateley, ofensywni gracze Śląska wyszli w tempo zza linii obrony Legii, a największym instynktem wykazał się oczywiście Marco Paixao. Gdy już wszyscy myśleli o przerwie, Żyro postanowił jeszcze - tuż przy ławkach rezerwowych - znokautować Pawelca. Wpadł na niego z całym impetem, sztab Śląska wyskoczył do arbitra, ale gwizdka nie było, nie mówiąc już o kartce. Obrońca trzymał się za twarz, tarzał - niby z bólu - z jednego boku na drugi, aż Bartosz Frankowski... zakończył pierwszą część spotkania.

Początek drugiej to dość wyrównana gra, chociaż - z uwagi na wynik - bardziej aktywny był WKS. W 56 min Paweł Zieliński ładnie zszedł do środka między obrońców, ale uderzył prosto w ręce Malarza. Cztery minuty później Flavio w ostatniej chwili uprzedzili obrońcy. Chwilę wcześniej arbiter powinien chyba odgwizdać jedenastkę dla gości po zagraniu ręką w szesnastce Pawelca. Po paru minutach padł w polu karnym Flavio po starciu z Tomaszem Brzyskim. I nic. Nie był to najlepszy mecz sędziego Frankowskiego.

Rywalizacja skończyła się w 73 min, kiedy do siatki trafił Michał Kucharczyk. Akcję zaczął wprowadzony w drugiej połowie Ondrej Duda, który kapitalnie prostopadle podał do Żyry, a ten - w sytuacji dwa na jeden - zanotował asystę.

WKS pierwszy raz w tym sezonie na własnym boisku stracił więcej niż jednego gola i nadal w tym roku jest bez zwycięstwa.

Na plus z pewnością należy zaliczyć frekwencję w tym meczu. Na Stadionie Wrocław zjawiło się 21005 kibiców - to liczba rzadko tutaj oglądana. WKS problem ma jednak taki, że jak uda się już ściągnąć na krzesełka trochę fanów, to drużyna dostaje bęcki. Czy to z Sevillą w Lidze Europy, z Wisłą Kraków tuż po otwarciu stadionu, czy właśnie z Legią. No, nie jest to dobry PR.

Po meczu trener Tadeusz Pawłowski stwierdził, że „takie problemy z sędziowaniem są w całej Polsce". Nawiązał też do gry Jakuba Wrąbla. - Może jest zbyt grzeczny w polu karnym. Jakbym ja tam stał (przy drugiej bramce - przyp. JG), połamałbym dwóch rywali i doszedł do piłki, bo tak trzeba robić - powiedział.

Jakub Guder