Śląsk Wrocław Śląskopedia



T-Mobile Ekstraklasa, 3. kolejka - 3.08.2014, 15:30, widzów: 6839, sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

ŚLĄSK WROCŁAW - ZAWISZA BYDGOSZCZ 2:1 (2:1)

ŚLĄSK: Mariusz Pawełek - Paweł Zieliński, Rafał Grodzicki, Piotr Celeban, Dudu Paraiba, Lukáš Droppa, Tomasz Hołota, Sebastian Mila, Flavio Paixao, Robert Pich (90-Sebino Plaku), Mateusz Machaj (65-Krzysztof Ostrowski)

ZAWISZA: Andrzej Witan - Sebastian Ziajka, André Micael, Samuel Araújo, Joshua Silva, Luís Carlos, David Fleurival, Kamil Drygas, Wágner (74-Jakub Wójcicki), Alvarinho (77-Jakub Łukowski), Bernardo Vasconcelos (65-Jorge Kadú)

pozycja w tabeli: 5


MEDIA O MECZU

Robert Pich zapewnił trzy punkty Śląskowi (Gazeta Wrocławska, 4.08.2014)

Przed wczorajszym spotkaniem nie było wyraźnego faworyta. Oba zespoły poniosły porażki w poprzedniej kolejce (Śląsk z Pogonią, a Zawisza z Jagiellonią) i oba chciały pokazać, że był to tylko wypadek przy pracy.

Tadeusz Pawłowski nieco zaskoczył, sadzając na ławce Mariusza Pawelca. W jego miejsce na środku obrony zagrał Piotr Celeban, a na lewej stronie defensywy kolejną szansę otrzymał krytykowany ostatnio Dudu. Zaskoczeniem było także ustawienie Mateusza Machaja na pozycji wysuniętego napastnika.

Nie brakowało też niespodzianek w zespole gości, gdyż w podstawowej jedenastce wybiegło tylko... trzech Polaków!

Początek spotkania to ataki bydgoskiego Zawiszy, który bardzo chciał szybko strzelić bramkę i narzucić swój styl gry. Ta sztuka się jednak podopiecznym Jorge Paixao nie udała, gdyż świetną zespołową akcję zakończoną idealnym, płaskim dośrodkowaniem Pawła Zielińskiego zamienił na bramkę niezawodny ostatnio Robert Pich. Słowacki skrzydłowy uderzył bez zastanowienia z pierwszej piłki i nie dał szans ofiarnie interweniującemu Andrzejowi Witanowi.

Od tego momentu to Śląsk przejął inicjatywę i grając spokojnym atakiem pozycyjnym, dążył do zdobycia drugiej bramki. W 20 min mogło być jednak 1:1, gdyż po katastrofalnej stracie piłki w środku pola przez Lukasa Droppę w sytuacji sam na sam z Mariuszem Pawełkiem znalazł się Luis Carlos, ale bramkarz WKS-u świetnie sparował jego strzał na rzut rożny.

Oba zespoły atakowały coraz śmielej, ale bramkę ponownie zdobyli wrocławianie. W 25 min po jednym z kontrataków zielono-biało-czerwonych fenomenalną bramkę zdobył Robert Pich! Słowak kapitalnie przymierzył sprzed pola karnego, posyłając piłkę w samo okienko bramki Zawiszy. Witan wyciągnął się jak struna, ale nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Gol - stadiony świata.

Wydawało się, że od tego momentu Śląsk uspokoi grę i spokojnie będzie kontrolował wydarzenia na boisku. Nic bardziej mylnego. Wojskowi zaczęli popełniać proste błędy w defensywie i w konsekwencji Zawisza zdobył bramkę kontaktową. W 34 min mocne uderzenie zza pola karnego Wagnera odbił przed siebie Pawełek, a piłka trafiła wprost na głowę Kamila Drygasa, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko skierować ją do siatki. Ta bramka zdecydowanie obciąża konto doświadczonego bramkarza Śląska.

Po tym golu bydgoszczanie rzucili się do huraganowego ataku i już w 35 min Luis Carlos był bliski strzelenia gola na 2:2. Wojskowym udało się jednak wyjść z tej sytuacji obronną ręką i dowieźć wynik do przerwy.

Drugie 45 minut nie obfitowało już w tyle sytuacji, choć od 60 min goście musieli radzić sobie bez Carlosa, który otrzymał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.

Mimo gry w przewadze piłkarze Śląska nie forsowali zbytnio tempa i nie stwarzali sobie dogodnych okazji do podwyższenia wyniku. Gra była bardzo szarpana i toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Zawisza ograniczał się do gry z kontrataku i mecz zakończył się zasłużoną wygraną Śląska.

- Jestem zadowolony ze zwycięstwa, a radość z asysty schodzi przy tym na drugi plan. Zagraliśmy zespołowo, pokazaliśmy dużo dobrych zagrań i zasłużenie wygraliśmy. Teraz jedziemy do Bełchatowa i na pewno stamtąd także chcemy wrócić zwycięscy - powiedział po meczu obrońca WKS-u Paweł Zieliński.

Piotr Janas