Śląsk Wrocław Śląskopedia



Ekstraklasa, 1. kolejka - 9.08.2008, 20:00, widzów: 8400, sędzia: Włodzimierz Bartos (Łódź)

ŚLĄSK WROCŁAW - LECHIA GDAŃSK 1:1 (1:0)

ŚLĄSK: Wojciech Kaczmarek - Piotr Celeban, Petr Pokorny, Zbigniew Wójcik, Vladimir Čáp, Krzysztof Ostrowski, Wojciech Górski (69-Krzysztof Ulatowski), Sebastian Mila, Janusz Gancarczyk, Vuk Sotirović, Remigiusz Sobociński (64-Przemysław Łudziński)

LECHIA: Paweł Kapsa - Karol Piątek, Tomasz Midzierski, Hubert Wołąkiewicz, Rafał Kosznik, Marcin Kaczmarek (71-Artur Andruszczak), Łukasz Trałka, Frane Cacic (46-Piotr Kasperkiewicz), Maciej Rogalski, Paweł Buzała, Maciej Kowalczyk (66-Piotr Cetnarowicz)

pozycja w tabeli: 6

uwagi: w 54. minucie Vuk Sotirović (Śląsk) nie wykorzystał rzutu karnego


MEDIA O MECZU

Śląsk podzielił się z Lechią (Interia.pl/PAP, 9.08.2008)

W meczu dwóch beniaminków ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 1:1 (1:0). Na inaugurację rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy na stadionie przy ulicy Oporowskiej, zmierzyły się dwa najsilniejsze zespoły ubiegłego sezonu II ligi. Śląsk jeszcze nigdy nie przegrał u siebie z Lechią meczu ligowego, ale trener wrocławian, Ryszard Tarasiewicz, nie mógł w sobotę skorzystać m.in. z kontuzjowanych Andrzeja Olszewskiego, Dariusza Sztylki, Sebastiana Dudka i Marka Gancarczyka. Lechia przystąpiła do meczu bez m.in. Mateusza Bąka, Arkadiusza Miklosika i Roberta Hirsza.

Przed rozpoczęciem spotkania raper Waldemar Kasta wykonał utwór o wrocławskiej drużynie, kominiarze wręczyli kapitanom obu zespołów grosz na szczęście, a kibice Śląska wywiesili m.in. duży transparent z napisem "Ekstraklasa znowu nasza!". Dla Śląska sobotni mecz był bowiem pierwszym od sześciu lat występem w piłkarskiej elicie.

Początek spotkania należał do wrocławian, którzy już w piątej minucie mieli szansę na objęcie prowadzenia, ale po strzale Sebastiana Mili piłka o centymetry minęła bramkę strzeżoną przez Pawła Kapsę. Lechia cofnęła się do obrony i szukała swojej szansy w kontratakach, które jednak były łatwo rozbijane przez dobrze grającą defensywę wrocławian. Śląsk natomiast grał coraz szybciej.

W 17. minucie po dośrodkowaniu w pole karne z prawej strony boiska, obrońcy Lechii wybili piłkę wprost pod nogi Vuka Sotirovica, a ten precyzyjnym strzałem z półobrotu pokonał bezradnego Kapsę. Siedem minut później mogło być już 2:0. Janusz Gancarczyk po pięknym rajdzie wpadł w pole karne Lechii i podał płasko po ziemi do Sotirovica. Piłka przetoczyła się wzdłuż linii bramkowej, ale wychodzącego na czystą pozycję Serba ubiegli gdańscy obrońcy.

Od tego momentu tempo gry wyraźnie spadło, a wynik do końca pierwszej połowy nie uległ zmianie.

Po wznowieniu gry goście rzucili się do odrabiania strat. Dobrej sytuacji na wyrównanie nie wykorzystał Paweł Buzała, któremu w sytuacji sam na sam udało się przelobować Wojciecha Kaczmarka, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Śląsk ograniczył się do kontrataków. Po jednym z nich w 54. minucie faulowany w polu karnym był Gancarczyk. Sędzia podyktował "jedenastkę," ale Sotirovic trafił w poprzeczkę.

Niewykorzystana sytuacja zemściła się już dwie minuty później. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Kaczmarek wyszedł z bramki i wybił piłkę wprost pod nogi niepilnowanego Łukasza Trałki, który silnym strzałem doprowadził do wyrównania.

Podrażniony Śląsk rzucił się do ataku. Groźnie na bramkę Kapsy uderzali Mila i Krzysztof Ostrowski. W ostatnich minutach kibice we Wrocławiu mogli oglądać prawdziwe oblężenie bramki Lechii, która jednak broniła się bardzo umiejętnie, zagęszczając pole gry i podwajając krycie. Najlepszą okazję na zdobycie bramki zmarnował Piotr Celeban, który w 88. minucie po rzucie rożnym z trzech metrów trafił w bramkarza.

Mimo przedłużenia gry o trzy minuty, spotkanie dwóch beniaminków piłkarskiej ekstraklasy zakończyło się ostatecznie podziałem punktów.